Projekt „gmina minimum” w Łęcznej?

pln_banknoty_3

W moje ręce wpadł ciekawy opis zarządzania gminą o podobnej wielkości do Łęcznej. Rzecz dzieje się w latach 90-tych w Kamieniu Pomorskim, 15-tys. gminie na Pomorzu Zachodnim. Burmistrzem był tam Stefan Oleszczuk. Rozpoczął on swoje rządy od redukcji przede wszystkim liczby urzędników w Urzędzie Gminy o ponad połowę (z 57 do 27). Zreorganizowano także pracę w ten sposób, że zlikwidowano różne wydziały, a określone prace były przydzielane konkretnym osobom, które odpowiadały za wykonanie zadań. Jednocześnie w związku ze zwiększeniem obowiązków, pozostałym urzędnikom gminnym podniesiono pensje.

Gmina zaczęła wydawać pieniądze tylko na cele, które służyły wszystkim mieszkańcom: oczyszczalnia ścieków, kanalizacja, wodociągi, oświetlenie uliczne, linie energetyczne, drogi i chodniki, uzbrojenie terenu. Natomiast zaprzestano dotować „działaczy” sportowych, kulturalnych, wyjazdy i goszczenie różnych delegacji, opiekę społeczną, żłobki, przedszkola, ponieważ są to potrzeby natury prywatnej, indywidualnej, a tymczasem „budżet gminy – czyli pieniądze wszystkich podatników – ma służyć jak najszerszemu gronu tych podatników, a nie spełniać „duchowe” czy „intelektualne” zachcianki co poniektórych”. Dzięki tym oszczędnościom budżetowym gmina coraz więcej inwestowała w swoją infrastrukturę, która miała służyć ogółowi.

Zasadą działania radnych i zarządu była tzw. „gmina minimum”. Chciano, aby poza sferą wpływu gminnych urzędników i administracji pozostawiono jak najwięcej dziedzin życia, przede wszystkim gospodarczego. Wprowadzono zakaz działalności gospodarczej gminy, która według Oleszczuka jest zarezerwowana wyłącznie dla podmiotów prywatnych. Prowadzenie działalności gospodarczej przez gminę prowadzi do uzyskania pozycji monopolisty, co jest niekorzystne dla konsumentów. Odstąpiono również od wszelkiego koncesjonowania. Wszystko na co miała wpływ gmina było poddane wolności gospodarczej. Zminimalizowano wszelkie stawki podatków i opłat lokalnych, na tyle, na ile pozwalało prawo. Oleszczuk bowiem uważa, że każdy obywatel lepiej wie niż urzędnicy gminni, na co ma wydać swoje pieniądze. Odstąpiono od pobierania podatku od spadków i darowizn. Szczególnej ochronie w gminie podlegała własność prywatna. Stefan Oleszczuk twierdzi, że „budżet gminy powinien być jak najmniejszy, a pieniądze z niego powinny być wydawane jedynie na cele wspólne wszystkim obywatelom gminy”.

Nie ograniczano ilości punktów sprzedaży alkoholu, czy lokalizacji jakiejkolwiek działalności gospodarczej. Oleszczuk ogłosił, że koncesję na handel alkoholem dostanie każdy, kto będzie chciał. Argumentował to tym, że na jakiej podstawie jeden przedsiębiorca ma dostać koncesję, a drugi nie? Ponadto dzięki temu nie można było posądzać burmistrza o łapówkarstwo. W gminach, gdzie istnieją arbitralne decyzje urzędników przyznawania koncesji na sprzedaż alkoholu (i jakichkolwiek inne), można władze gminy posądzić o korupcję. Skutkiem takiego działania upadły wszystkie „meliny”. Nie wzrosło spożycie alkoholu. Natomiast w gminie wzrosła kultura picia i bezpieczeństwo mieszkańców. Policja zamiast ściganiem „meliniarzy” mogła się zająć ważniejszymi zadaniami. Natomiast same koncesje wydawano na 50 lat, by przedsiębiorcy nie musieli co kilka lat prosić o ich przedłużenie, płacąc kolejne opłaty skarbowe. Ponadto gmina proponowała przedsiębiorcom wykupywanie lokali komunalnych, które użytkowali. Dzięki temu przedsiębiorcy mogli być pewni, że gmina nie podniesie im czynszów, a po drugie, nie obawiali się inwestować, ponieważ były to już ich prywatne nieruchomości.

Oleszczuk postanowił sprywatyzować mieszkania komunalne, ponieważ uważał, że niesprawiedliwe jest, by podatnicy dopłacali do utrzymania mieszkań niektórych uprzywilejowanych mieszkańców. Ponadto twierdził, że prywatni właściciele będą lepiej o nie dbali. Przygotowano prywatyzację tych mieszkań za średnio 10% ich wartości. Jak się okazało „po doświadczeniach nowych właścicieli w całości sprywatyzowanych budynków, średnio rzecz biorąc dotychczasowy czynsz, który w kołchozie pod nazwą PGM stanowił zaledwie 20 procent kosztów „prowadzenia” danego budynku – w tej chwili w prywatnych rękach w zupełności wystarcza na pełne koszty utrzymania!”

Oleszczuk radykalnie zredukował pomoc społeczną, uważając, iż podatnicy nie mają obowiązku płacić na ubogich, gdyż każdy kto chce może osobiście wspomóc prywatną organizację charytatywną lub bezpośrednio biednych. Ponadto twierdzi, że 90% pieniędzy przeznaczonych na pomoc społeczną jest marnotrawionych. Oprócz tego rozdawanie za darmo cudzych pieniędzy jest demoralizujące.

Za kadencji Stefana Oleszczuka wybudowano w Kamieniu oczyszczalnię ścieków. Prywatna firma, która wygrała przetarg wymieniła cały system oświetleniowy gminy, który wcześniej funkcjonował w 55%. Nowoczesny system spowodował kolejne oszczędności, ponieważ zmniejszyły się wydatki gminy na energię elektryczną. Wybudowano trzydzieści odcinków dróg i rozbudowano kanalizację. Na wynagrodzenia dla urzędników wydano prawie połowę mniej niż średnio w kraju. Dzięki obniżeniu podatków gminnych dużo firm zaczęło wykazywać zyski.

Czy taki model zarządzania gminą mógłby być realizowany w Łęcznej? Przyznam, że jest dość radykalny ale i rewolucyjny zarazem. Osobiście, chętnie zobaczyłbym cześć z przedstawionych wyżej pomysłów, przeszczepionych na naszym gruncie. Jaka jest Wasza opinia na ten temat?

(Źródło: http://tomaszcukiernik.pl)

Udostępnij, podziel się! ;)
    Poniżej możesz napisać komentarz do tego artykułu. Wysłanie komentarza jest równoważne z akceptacją [Regulaminu komentarzy]

    Czytelnicy napisali 6 komentarzy do artykułu "Projekt „gmina minimum” w Łęcznej?"

    1. janu pisze:

      Piękna laurka super burmistrza – rzeczywistość już mniej piękna. Chyba Pan burmistrz takich super efektów nie miał bo chyba rządził tylko jedną kadencję. W pierwszych bezpośrednich wyborach 2002 roku dostał tylko nieco ponad 3% głosów mieszkańców – więc mieszkańcy dali mu czerwoną kartkę.
      Nie było więc tak pięknie.
      Na marginesie 57 urzędników w 15-tysięcznym mieście to zapewne przed reformą samorządową (z gops-em i pup-em). Tyle to chyba u nas nie ma po 24 latach biurokratyzowania samorządu przez naszych rządowych decydentów wszystkich opcji. Takie „redukcje” jak tu opisana były wtedy we wszystkich samorządach.

      • Janusz pisze:

        Gdy rozum idzie spać, urządza się wybory. W Telewizji są promowane „walki” między głównymi frontami i jak ktoś niezwiązany z żadną dużą partią ma wygrać? Zawsze wygrywa ktoś z SLD, PO, PIS(piszę o aktualnej sytuacji, kiedyś inne partie był w głównym nurcie). To, że taki człowiek przegrał wybory, pokazuje tylko głupotę wyborców, i nie udowadnia tego, że był złym burmistrzem. W TV powiedzą, że trzeba głosować na SLD, bo wygra ktoś inny i ludzie głosują, albo na tego innego, albo na SLD.

    2. emerytka pisze:

      Super burmistrz. Jeśli chodzi o działania w kierunku ograniczania pomocy społecznej też jestem za. Ale czytając ten tekst można w nim znaleźć klika przykładów łamania prawa. Np gdzie jest przestrzegania zapisów ustawy z dn 26.10.1982r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która mówi m. in. o ograniczaniu dostępności do alkoholu. Podejmowanie uchwał prawa miejscowego należy do rad gminy i to rada odpowiada za ich treść. To, że każdy może dostać pozwolenie na sprzedaż alkoholu już jest niezgodne z tą ustawą, gdyż ilość takich miejsc jest wyliczana proporcjonalnie do liczby mieszkańców. Tak samo jeśli chodzi o usytuowanie punktów sprzedaży alkoholu. Wydawanie koncesji co 50 lat? Co pod tym się kryje? Też następny „kruczek” i łamanie art. 18 ust 9 cytowanej ustawy A ustawa jest ustawą i trzeba ją przestrzegać.

    3. obywatel pisze:

      Przypomina mi to politykę Janusza Korwina Mikke oby więcej takich ludzi .

    4. Ferdynand K pisze:

      Na pewno firmy jakie są w naszej gminie mogły by odetchnąć z ulgą.
      Obecnie urzędnicy utrudniają im działania, a podatki ciągle rosną.
      Za tego szefa nic się nie zmieni, bo to gospodarz – nie miastowy i nie przedsiębiorca.
      Popatrzmy tylko na tereny przyległe miastu – gdzie uzbrajanie i przekształcanie działek – w koło widzimy tylko zarastające krzakami pola.
      Niech miasto poprzekształca pola, a ludzie dalej zrobią swoje.
      Popatrzmy np. na gminę Puchaczów.

    Skomentuj

    WordPress | Download Free WordPress Themes | Thanks to Themes Gallery, Premium Free WordPress Themes and Free Premium WordPress Themes