W Stomilu o bramkach nie słychać

Stomil Olsztyn rozgrywa na razie całkiem udany sezon w I lidze, ale dość palącym problemem staje się strzelecka niemoc zespołu.

Po nerwowym sezonie 2013/14, przynajmniej na razie wydaje się, że Stomil ma szanse na dłuższe utrzymanie się w ligowej czołówce, a może nawet walkę o awans. Nieźle wygląda także bilans meczowy drużyny, gdzie doszukać można się tylko jednej porażki.

Tylko zespół lidera Termaliki Bruk-Bet Nieciecza i Dolcanu Ząbki mogą pochwalić się takim wynikiem, a dodatkowo Stomil cieszy się z najskuteczniejszej obrony w całej lidze, w ciągu 12 kolejek tracąc jedynie siedem bramek. Zanim jednak ktoś popadnie w przesadny optymizm, trzeba przymnieć o bolączkach olsztyńskiego zespołu.

Bezbramkowy remis z Flotą Świnoujście w ostatniej kolejce był już trzecim takim wynikiem z rzędu. We wcześniejszych kolejkach olsztynianie remisowali w taki sposób z drużynami Olimpii Grudziądz i Termaliki.

Jeśli chodzi o ostatni meczu, to biało-niebieskim nie brakowało okazji do ustrzelenia zwycięskiej bramki. Zespół przeważał na piłkarzami Floty w pierwszej połowie, ale pokusił się głównie o strzały z dystansu.

Po przerwie dominowała kopanina w środku pola, ale zdarzały się czyste okazje do strzału. Kilkakrotnie blisko bramki znajdowali się piłkarze Floty, ale szyki popsuły im interwencje bardzo aktywnego obrońcy Witalija Berezowskiego.

Stomilowi najlepsza szansa trafiła się pod sam koniec spotkania, a sprezentował im ją Paweł Lisowski. Pomocnik gości najpierw sfaulował Piotra Darmochwała, a potem jeszcze kopnął go w twarz.

Arbiter nie miał wątpliwości, wyrzucając Lisowskiego z boiska. Do rzutu podszedł Piotr Głowacki, ale w decydującym momencie zadziałał mur świnoujścian, minimalnie przekierowując piłkę nad bramką.

Wynik zdecydowanie nie może być powodem do radości, chociaż napastnicy Paweł Łukasik i Władimir Kowal mieli swoje szanse. Nie zostały one jednak wykorzystane, a Stomil musi teraz pracować nad znalezieniem rozwiązania, tym bardziej że nieumiejętność strzelenia bramki w końcu może doprowadzić do porażki.

Pomocnik Łukasz Jegliński przyznaje, że skuteczna obrona to powód do radości, ale jednocześnie wyraża niepokój strzelecką nieskutecznością zespołu.

„Cieszy nas na pewno to, że z tyłu wyszliśmy na zero. Niepokojące jest jednak, że znowu nie udało się nam trafić do siatki. Jeden punkt zdobywać byśmy chcieli, ale na wyjazdach. Przed własną publicznością powinniśmy częściej zwyciężać niż remisować”, powiedział Jegliński w wywiadzie udzielonym serwisowi Sport.pl.

Jegliński jest zdania, że przyczyny braku bramek w ostatnich spotkaniach należy szukać w niedostatecznej pewności siebie piłkarzy będących przy piłce.

„Moim zdaniem główną przyczyną tego, że nam się nie udaje, jest brak odwagi w operowaniu piłką. W sobotę powinniśmy byli być bardziej pewni siebie, bo w ten sposób zmuszalibyśmy bramkarza Floty do częstszych interwencji”, stwierdził.

Wydaje się zatem, że problem tkwi raczej w głowach piłkarzy. Po części przynosi to ulgę, ale szybko musi też nastąpić przełamanie tego nastawienia, tym bardziej że za rogiem czekają wymagające spotkania z GKS-em Katowice i Chojniczanką Chojnice.

Najbliższy rywal Stomilu wygrał zaledwie jedno z pięciu ostatnich spotkań, w 13. kolejce pełniąc jednak rolę gospodarza. Chociaż najprzyjemniejsze dla kibiców byłoby bramkarskie przełamanie na własnym terenie, to żaden z piłkarzy Stomilu nie ma zamiaru czekać. Pozostaje liczyć na to, że bramki padną już w Katowicach, a wszystkie inne aktualności z boisk w Polsce i Europie znajdziecie tutaj: http://www.bet365.com/news/pl/betting/football

Udostępnij, podziel się! ;)
    Both comments and pings are currently closed.

    Brak możliwości komentowania.

    WordPress | Download Free WordPress Themes | Thanks to Themes Gallery, Premium Free WordPress Themes and Free Premium WordPress Themes