Jak Polska rozwija się na fali rewolucji AI

Polacy – szczególnie młodzi – kochają nowe technologie i świetnie sobie z nimi radzą. Nie chodzi tu tylko o poważne użytkowanie, związane z życiem zawodowym.

Niemal każdy ma swój profil w social mediach, czy na platformie do gier. Sporo osób prowadzi sprzedaż internetową, stawia zakłady bukmacherskie lub poszukuje inspiracji. Od kilku lat wszędzie towarzyszy nam też AI (polski skrót „SI” oznaczający sztuczną inteligencję jest zdecydowanie rzadziej używany). Często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy…

Cyfrowy profesjonalista

Korzystanie z AI w pracy to najbardziej oczywista droga użytkowania go. Czy słusznie? Choć technologia jest już mocno rozwinięta i potrafi znacząco poprawić produktywność profesjonalistów, wciąż wymaga nadzoru. Statystyki prezentowane na portalu IFIRMA wskazują, że Polacy nie ufają zbytnio botom.

O ile w państwach takich jak Chiny czy Indie wsparcie AI jest powszechnie uznawane, rodzime firmy korzystają z botów raczej przy prostszych zadaniach. Przykładem może być pisanie maili, gdzie potrzebne jest dobre sformułowanie myśli lub tworzenie prostych grafik. Mimo wszystko nie są to powszechne praktyki. Klienci znacznie bardziej cenią treści tworzone ludzką ręką. Bywa nawet, że widoczne wykorzystanie AI jest odbierane jako brak szacunku – np. w mailach kierownictwa dużych firm do pracowników. 

Kiedy ryzykujemy?

W niektórych zawodach sztuczna inteligencja może się świetnie sprawdzić. Dla przykładu – programiści proszący bota o stworzenie kodu są w stanie zaoszczędzić wiele czasu, a w końcu mamy w Polsce wielu profesjonalistów w tej dziedzinie. AI ma mocny wpływ na nasz rynek IT.

Z drugiej strony często pojawiają się obawy, że boty pozbawią pracy wiele osób i jest to jedna z najistotniejszych przyczyn niechęci do nich. Faktycznie istnieje szansa, że w ciągu kilku lat rynek bardzo się zmieni. Nie wolno jednak zapominać, że nawet najlepsza sztuczna inteligencja będzie wciąż wymagała ludzkiego nadzoru. Nie można więc powiedzieć, że miejsca pracy znikną. Role nieco się zmienią, jednak wciąż konieczna będzie stała edukacja profesjonalistów.

Potrzebę stałego podnoszenia jakości AI możemy łatwo zobaczyć, czytając książki (niestety problem dotyczy nie tylko popularnych, produkowanych masowo powieści). W ostatnim czasie coraz częściej możemy zauważyć błędy w tekstach – zarówno rozrywkowych, jak i (trochę rzadziej) naukowych. Wynika to z korzystania z automatycznych korekt. Język polski wciąż sprawia botom problemy i często gubią się one w formach wyrazów. W ten sposób błąd oczywisty nawet dla zupełnego laika zostaje przepuszczony.

Zaufanie do AI musi być ograniczane. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że Polacy z reguły traktują to narzędzie z odpowiednim dystansem.

Pixabay

Rozrywka na topie

Z AI bardzo chętnie korzystamy w ramach rozrywki i zazwyczaj sprawdza się ona świetnie. Chętnie tworzymy obrazy lub przerabiamy zdjęcia z pomocą bota. Lubimy rozmawiać ze sztuczną inteligencją, ponieważ fascynują nas jej pomysły, wysoka produktywność i to, że sami możemy uczestniczyć w procesie nauki bota.

Ciekawym przykładem jest tu Discord. Aplikacja zrzesza głównie graczy, choć oczywiście korzystają z niej też przedstawiciele innych grup. Discord umożliwia dość proste tworzenie własnych botów lub korzystanie z gotowych. Możemy kilkoma kliknięciami stworzyć własne AI i uczyć je od zupełnych podstaw. Przejście od zupełnie chaotycznych odpowiedzi do wytworzenia pewnej nici porozumienia jest czasochłonne i wymaga raczej sporego, aktywnego serwera, jednak satysfakcja z rozwoju cyfrowego wychowanka jest nie do przecenienia.

Choć czasy gdy AI może zastąpić znaczącą liczbę profesjonalistów są jeszcze stosunkowo odległe, Polacy wydają się mieć świetny kontakt z AI – przynajmniej na gruncie rozrywkowym. Wszystko wskazuje na to, że nasze podejście łączy ciekawość ze zdrowym dystansem…

Udostępnij ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.