„Czyste powietrze” po łęczyńsku: Zamiast porządków, tuman kurzu nad miastem [VIDEO]

Wiosenne porządki w Łęcznej ruszyły pełną parą, ale zamiast blasku czystości, nad sprzątaną ulicą unosi się gęsta chmura kurzu. To smutny standard do którego przyzwyczaił nas Włodarski.

Mieszkańcy są oburzeni sposobem, w jaki piasek po zimie znika z naszych ulic. „To nie sprzątanie, to przesypywanie brudu z miejsca na miejsce” – grzmią internauci.

Z nadejściem wiosny burmistrz zarządził wielkie sprzątanie dróg i chodników z pozostałości piasku po akcji zimowej. Inicjatywa słuszna, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Na ulicach Łęcznej pojawiły się ciągniki z mechanicznymi szczotkami, które zamiast zbierać zanieczyszczenia, wzbijają je w powietrze, tworząc widowiskowe, ale skrajnie uciążliwe tumany kurzu.

Sprzątanie „na sucho” – komu to służy?

Największe kontrowersje budzi fakt, że prace odbywają się bez użycia wody. Efekt? Kurz osiada na wszystkim: oknach pobliskich bloków, świeżo umytych samochodach, a co najgorsze – w płucach przechodniów.

„Jakim trzeba być debilem, by tak robić? Cały syf teraz na chodniku i ścieżce rowerowej” – pisze jeden z mieszkańców pod postem w mediach społecznościowych.

Podobnych komentarzy są setki. Mieszkańcy wytykają brak profesjonalizmu i logiki. Pan Marcin zauważa ironicznie: „Chodniki to się same zaś posprzątają dzięki ludziom, którzy wniosą sobie trochę do domu”.

Mieszkańcy nie szczędzą ironii

W sieci zawrzało. Łęcznianie prześcigają się w złośliwych porównaniach, nazywając akcję nowym projektem „Czyste Powietrze” lub „pudrowaniem twarzy miasta”. Niektórzy żartują, że to specjalny repelent na komary, inni porównują widoki do rajdów pustynnych w Dubaju.

Jednak większości nie jest do śmiechu. Rodzice z wózkami, seniorzy i osoby z problemami oddechowymi muszą uciekać z chodników, gdy zbliża się „zamiatarka”. „W nocy to powinno być robione, jak ludzie śpią, a nie kurzyć ludziom po twarzach! Bez pojęcia te służby!” – komentuje pan Witold.

Gdzie podziały się standardy?

Pytanie o jakość usług świadczonych przez PGKiM powraca jak bumerang przy okazji kolejnych podwyżek. Zamiatarki przystosowane do pracy w miastach zazwyczaj posiadają systemy zraszania, które ograniczają pylenie. Dlaczego w Łęcznej zdecydowano się na metodę „na sucho”?

Mieszkańcy liczą na szybką reakcję władz miasta i zmianę technologii sprzątania. Do tego czasu radzimy: zamykajcie okna i omijajcie pomarańczowe ciągniki szerokim łukiem. Chyba że chcecie poczuć smak łęczyńskiego piasku we własnym nosie.

Udostępnij ten wpis!

Jedna myśl na “„Czyste powietrze” po łęczyńsku: Zamiast porządków, tuman kurzu nad miastem [VIDEO]

  1. Nie jest tajemnicą, że w Polsce do suszy hydrologicznej niewiele brakuje,a może nawet jest już ona faktem, więc oszczędzanie wody jak najbardziej się naszym służbom chwali, a i z punktu finansów potrzebnych na remont synagogi takie oszczędności są mile widziane i ich skutek w postaci „burz piaskowych”” sprzyja zrozumieniu przez tubylców, z czym mierzyli się w starożytności beneficjenci tego remontu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.