Cztery duże szczury wchodzą do mieszkania w ciągu zaledwie kilku godzin. Ta sytuacja powtarza się kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni. Sytuacja nie dzieje się gdzieś w drewnianym domku pośród pól za miastem, tylko w Łęcznej na osiedlu Samsonowicza. Mieszkańcy bloku przy ul. Górniczej czują się lekceważeni przez władze spółdzielni Skarbek i proszą i interwencję.
Mimo, że w mieszkaniu przebywa tylko jedna osoba, słychać hałasy w szafce pod kuchennym zlewem. To tędy (przez niewielkie szczeliny w ścianie, obok rur z wodą) szczury dostają się do mieszkań. Swoją wędrówkę zaczynają w piwnicy, gdzie niechlujnie wykonane, dziurawe ściany wręcz zapraszają szczury do lokali mieszkalnych.
Mieszkańcy wielokrotnie informowali o szczurach władze spółdzielni mieszkaniowej Skarbek. Ta jednak wychodzi z założenia, że wysypanie trutki to wszystko co może zrobić. „Trutka jak widać nie działa, a nikt ze spółdzielni nawet nie myśli o załataniu dziur w ścianach w piwnicy” – mówią mieszkańcy. Może warto byłoby skorzystać z profesjonalnej firmy deratyzacyjnej?
Jeśli chcecie bardziej poczuć sytuację w opisywanym mieszkaniu. Poniżej kilka zdjęć tylko z dzisiejszego dnia:




Mieszkańcy Łęcznej informują, że do podobnych sytuacji dochodzi także w innych częściach miasta. Pojawiają się także przy ul. Staszica oraz na Obrońców Pokoju. W blokach należących do zasobów spółdzielni Skarbek oraz Batory.
Nic tylko czekać na kolejne podwyżki czynszu…
Niech kupią trutke tak jak my n wsi wydajey l5o ido wója nie idziemy
W blokach w odróżnieniu do domu na wsi, są części wspólne za które odpowiada spółdzielnia. Trutka nie jest żadnym rozwiązaniem. Spółdzielnia powinna uszczelnić szychty w piwnicy.
Pierwsza rzecz: to właściciele mieszkania powinni zamurować szacht rurowy gdzie widzimy na 2- gim zdjęciu. Tego spółdzielnia nie zrobi, bo nawet nie wiedzą, że Ktoś ma tak zamontowane wodomierze. Powinny być zabudowane jakieś drzwiczki do wglądu wodomierza. A nie dziura do piwnicy.