W miarę zbliżania się końca kadencji obecnego rządu, polityczna aktywność w regionie lubelskim gwałtownie wzrasta. Przykładem tego jest ostatnia ofensywa medialna (bo o realnych dokonaniach nic nie słychać) posła Krzysztofa Bojarskiego w sprawie budowy połączenia kolejowego Lublin – Łęczna/LW Bogdanka.
Jednak to, co politycy nazywają „sukcesem”, mieszkańcy naszej gminy, a także gmin ościennych, określają mianem „decyzji podejmowanych ponad ich głowami” i czystym PR-em wyborczym.
Spotkanie zorganizowane na początku tego tygodnia, po cichu, dla wybranych oraz kontrowersje wokół mglistej inwestycji, realizowanej w ramach programu Kolej+ wybuchły ze zdwojoną siłą po niedawnym spotkaniu w urzędzie miejskim w Łęcznej.
Jak wynika z relacji rozżalonych mieszkańców, wydarzenie to zostało zorganizowane w taki sposób, aby uniknąć niewygodnych pytań. „Dlaczego spotkanie było trzymane w tajemnicy przez burmistrza? Chcieliśmy na nie przyjść, ale sołtysom odmówiono jakiejkolwiek informacji!” – pyta w mediach społecznościowych pani Monika, jedna z mieszkanek.
Lokalna społeczność czuje się pominięta, mimo że to choćby przez tereny Gminy Mełgiew ma przebiegać większość nowej trasy.
Dokumenty mówią jedno, politycy drugie.
Największy sprzeciw budzi kwestia wyboru wariantu przebiegu linii kolejowej. Z dokumentów udostępnionych przez internautów wynika, że analiza wielokryterialna wskazywała wariant nr 1 jako najkorzystniejszy. Co więcej, Gmina Mełgiew oficjalnie popierała go już od 2021 roku.
Tymczasem w 2026 roku nagle pojawił się „nowy przebieg”, który nie był przedmiotem wcześniejszych konsultacji społecznych. Mieszkańcy alarmują, że w oficjalnych pismach próbuje się kreować fałszywą narrację:
Wariant nr 1, który cieszył się poparciem społecznym, jest odrzucany pod pretekstem rzekomych „dużych protestów mieszkańców”.
Procedowany jest wariant, który wiąże się z licznymi wywłaszczeniami i wykluczeniem komunikacyjnym części gminy poprzez zamykanie dróg.
„To nie jest dialog. To jest tworzenie narracji pod gotową decyzję” – podsumowuje pan Rafał, komentując działania posła Bojarskiego i burmistrza Leszka Włodarskiego.
Przedwyborcze obietnice bez pokrycia?
Krytycy działań posła z Lublina nie mają złudzeń – nagłe ożywienie w temacie kolei to typowa „kiełbasa wyborcza”. Zauważają, że w obliczu rychłej zmiany opcji rządzącej, wszelkie zapewnienia składane teraz przez polityków są mało wiarygodne. Porównują je do niespełnionych obietnic burmistrza o budowie kina czy aquaparku.
Dodatkowo, mieszkańcy czują się oszukani w kwestii przeznaczenia linii. Choć oficjalnie mówi się o trasie pasażerskiej, pojawiają się obawy, że pod ich oknami docelowo będą jeździć ciężkie składy towarowe, co drastycznie obniży komfort życia i wartość nieruchomości.
Cenzura w mediach społecznościowych
Poseł Krzysztof Bojarski najwyraźniej (nie pierwszy raz) nie radzi sobie z falą krytyki. Po tym, jak pod jego postem dotyczącym „kolejowego sukcesu” zaczęły przeważać negatywne komentarze, możliwość ich dodawania została drastycznie ograniczona. Obecnie tylko osoby obserwujące profil posła od ponad 24 godzin mogą zabrać głos, co skutecznie ucisza doraźne głosy sprzeciwu.
Co ciekawe, w morzu negatywnych opinii pojawiają się nieliczne głosy poparcia, jednak pochodzą one z fałszywego konta. Internauci wskazują m.in. na profil „Mirosława Mysz-ska”, który regularnie angażuje się w obronę działań posła Bojarskiego, często w sposób agresywny wobec protestujących mieszkańców.
Czy mieszkańcom gminy uda się zatrzymać inwestycję, którą uważają za szkodliwą? A może niczego nie trzeba zatrzymywać, bo Bojarski z Włodarskim biją jedynie polityczną pianę, wiedząc, że za rok dojdzie do zmiany władzy, a dzisiejsza kiełbasa wyborcza stanie się zwyczajnie nieświeża?
Jedno jest pewne – przedwyborcza walka o głosy za pomocą „wielkich inwestycji” tym razem spotkała się z wyjątkowo twardym oporem społecznym.

Przebieg trasy kolejowej to jakiś żart z mieszkańców. Podobnie jak przebieg obwodnicy . Tak się zastanawiam kto to projektuje bo na pewno nikt kompetentny.