Tajemniczy huk, podejrzane przewody przy torach i mobilizacja najważniejszych służb w kraju. W powiecie łęczyńskim doszło do incydentu, który postawił na nogi policyjnych kontrterrorystów, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.
Chwile grozy na szlaku kolejowym w miejscowości Białka Kolonia (powiat łęczyński). Wczoraj (20 sierpnia) w godzinach popołudniowych do służb ratunkowych wpłynęło niepokojące zgłoszenie — przy torach kolejowych odnaleziono porzucone elementy przewodów. Jak się okazało, sygnał ten wiązał się z niebezpiecznym zdarzeniem z dnia poprzedniego.
W środę, 19 sierpnia, maszynista prowadzący skład dwóch lokomotyw (poruszających się bez wagonów) usłyszał głośny huk. Initialnie przypuszczał, że doszło do awarii technicznej i uszkodzenia silników. Oględziny maszyn nie wykazały jednak żadnych usterek mechanicznych. Dalsze odpowiedzi przyniosła analiza materiału wideo z monitoringu lokomotyw — nagranie wyraźnie zarejestrowało tajemniczy rozbłysk pod pojazdem w momencie przejazdu.
Na miejscu kontrterroryści, ABW i SKW
Z uwagi na podejrzenie naruszenia bezpieczeństwa strategicznej infrastruktury kolejowej, na miejsce natychmiast skierowano potężne siły. Do akcji wkroczyli kryminalni oraz specjaliści z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, a także policyjni kontrterroryści. O sprawie powiadomiono również Centralne Biuro Śledcze Policji (CBŚP), Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) oraz Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).
Śledcze czynności terenowe prowadzono pod ścisłym nadzorem prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Zastosowano specjalistyczny sprzęt wykrywający, jednak wstępne badania nie potwierdziły obecności śladów materiałów wybuchowych na miejscu zdarzenia. Dokładna inspekcja samych torów wykazała również, że nie zostały one uszkodzone i infrastruktura jest bezpieczna.
Śledztwo pod nadzorem prokuratury
Choć torowisko pozostało nienaruszone, sprawa traktowana jest niezwykle priorytetowo. Postępowanie prowadzone jest wstępnie pod kątem art. 164 Kodeksu karnego, który dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia powszechnie niebezpiecznego. Za ten czyn grozi kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności.
Służby nadal ustalają, do kogo należały znalezione przewody oraz co dokładnie wywołało zaobserwowany na nagraniu rozbłysk.
