Nie takie składowisko w Zofiówce straszne, jak je malują [Dużo zdjęć]

Po ostatnim wpisie na temat składowiska w Zofiówce, pojawiło się tyle nowych wątków i informacji, że postanowiłem napisać kolejny. Czytając kolejne medialne artykuły, komentarze oraz wiadomości prywatne po publikacji, odniosłem wrażenie, że nie mamy tu pełnego obrazu sytuacji. Spotkałem się z właścicielami, obejrzałem składowisko. Finalnie wygląda na to, że nie wszystko jest takie, jak starają się przedstawić niektórzy mieszkańcy.

Zatem od początku.
Teren składowiska to trzy działki po byłym SKRze. Zgoda na składowanie i przetwarzanie tam odpadów została wydana przez starostę łęczyńskiego w 2017 roku. Natomiast historia „medialna” tego miejsca, rozpoczyna się w 2018 roku, kiedy trzy TIRy (zupełnie innego przedsiębiorcy) z odpadami z Danii, zostają zablokowane we Włodawie i finalnie trafiają do Zofiówki (jako do miejsca najbliższego docelowemu, które posiada niezbędne pozwolenia).
Po kilku miesiącach, odpady wyjeżdżają do Niemiec. I tu historia powinna się skończy. Lecz jak dobrze wiecie, ciąg dalszy nastąpił.
Kilku mieszkańców poinformowało mnie o rzekomych nieprawidłowościach, zapachu plastiku, obawach o zdrowie dzieci uczących się w pobliskiej szkole. Z drugiej strony jednak właściciel przekonywał o braku jakiejkolwiek działalności szkodliwej, a wręcz przedstawiał swoją działalność jako proekologiczną. Przy tak rozbieżnych informacjach, warto sprawdzić jak to wygląda od środka. Wybrałem się więc do Zofiówki. Bez zapowiedzi i wcześniejszego umawiania. Co zobaczyłem?

Dla tych, którzy z różnych powodów na składowisku nie byli, postaram się opisać i pokazać na fotografiach, jak wygląda cały proces przyjmowania i przetwarzania odpadów. Zacznijmy więc wirtualny spacer:

Na początek jedno wyjaśnienie. Obecnie przetwarzane na składowisku odpady nie pochodzą z zagranicy, a z naszego regionu. Na zdjęciach poniżej widzicie sprasowane odpady plastikowe.

Idźmy dalej. Odpady na składowisko trafiają nieposegregowane w widocznych niżej kontenerach. Znanych nam choćby z zaplecza marketów. Znajdują się w nich papier, tektura, plastik lub folia.

Następnie każda frakcja jest dokładnie oddzielana. Oddzielnie plastikowe butelki, plastikowe pasy transportowe, tektura, papier gazetowy, folia (oddzielnie transparentna, oddzielnie kolorowa), a posortowane odpady trafiają do odpowiednich zgniatarek.

Tak przygotowane odpady oczekują na odbiór, i transport zagranicę (głównie do Niemiec).

Co ważne, będąc na miejscu nie czułem jakichkolwiek drażniących lub niedrażniących zapachów plastiku czy innych odpadów.

Punkt drugi „wycieczki” to przetwarzanie przewodów elektrycznych.
Jak pisałem w poprzednim wpisie, właściciel składowiska, stara się o zgodę na rozszerzenie działalności w tym właśnie zakresie. Jeśli myślicie, że proces odbywa się tak, jak można zobaczyć na zdjęciach z krajów Trzeciego Świata, to jesteście w błędzie.
Nie ma tutaj opalania osłon na przewodach ogniem. Osnowy z tworzywa, które znajdują się na miedzianych i aluminiowych przewodach, są zdejmowane mechanicznie przez specjalne maszyny, widoczne na poniższych zdjęciach.

W związku z tym , że zgody na przetwarzanie przewodów jeszcze nie ma, maszyny są ustawione na paletach, dla potrzeb wykonania próbnego uruchomienia.

Po oddzieleniu osnowy i części metalowej, całość trafia do mielarki, a następnie do sortera. Finalnie pozyskujemy to, co widać na dłoni:

Co ważne, wszystkie pomieszczenia składowiska są monitorowane 24h/dobę przez system monitoringu do którego dostęp posiada również Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Poniżej obraz z kamer.

Czy jest się czego obawiać? Musicie sobie sami odpowiedzieć na to pytanie. W mojej opinii (po wizycie na miejscu), obawy niektórych mieszkańców są zdecydowanie przesadzone.
Jeśli miałbym się nad czymś zastanawiać to byłoby to składowisko sporej wielkości agregatów z systemów klimatyzacji, wykorzystywanych w biurowcach, serwerowniach lub wielkopowierzchniowych marketach. To składowisko należy jednak do innego właściciela i jest zlokalizowane na sąsiedniej działce. Niestety nie udało mi się tam wejść. Obiektu pilnuje osoba posługująca się wschodnioeuropejskim językiem.

Wróćmy jednak do składowiska na którym składowane i przetwarzane są odpady.
To nad czym mocno ubolewają właściciele, to fakt, że są pomijani przy okazji spotkań z mieszkańcami czy nawet z samorządowcami.
Finalnie więc, odbywa się dyskusja o nich bez nich. W związku z tym, właściciele zapraszają każdego mieszkańca, który ma obawy lub jest ciekawy, jak działa to składowisko, do odwiedzin na miejscu, od poniedziałku do piątku w godzinach od 10-16. Telefon do właściciela: 783 533 300. Osobiście zachęcam.

To koniec wirtualnej wycieczki. Czy jest się czego obawiać? Odpowiedzcie sobie sami (możecie zrobić to w komentarzach), a najlepiej zajrzyjcie na składowisko.

Finalnie pod koniec dnia, w okolicy składowiska dało się czuć zapach dymu. Nie pochodził on jednak ze składowiska…

Aby ten wpis dotarł do jak największej liczby mieszkańców, koniecznie kliknij na niebieski przycisk LUBIĘ TO! widoczny pod tym zdaniem.

Udostępnij ten wpis!
Poniżej możesz napisać komentarz do tego artykułu. Wysłanie komentarza jest równoważne z akceptacją [Regulaminu komentarzy]

9 komentarzy do artykułu "Nie takie składowisko w Zofiówce straszne, jak je malują [Dużo zdjęć]"

  1. kalia pisze:

    Jeśli nie wiadomo o co chodzi to zazwyczaj chodzi o pieniądze. Ktoś zaspał, coś przegapił, a teraz robi dym. Zazdrość przemawia?

  2. Ja pisze:

    No chyba Pan nie wie co pisze. Proszę dotrzeć do opinii mieszkańców. Tam nikt nie wrzuca wszystkiego do jednego wora tylko zwraca uwagę na kumulację w jednym miejscu różnych działalności. Dziennikarze oraz niektórzy działacze lokalni zaczynają się mieszać żeby o nich było głośno. Nawalacie na mieszkańców ale to oni tam mieszkają. Kto z was w środku swojego osiedla chciałby taki interes?? Są tereny w Łęcznej i okolicach gdzie nikt by nie kwestionował tego typu działalności, A tu wśród domów takie cudo i to jeszcze przy szkole. Dużo by jeszcze pisać ale widać szkoda czasu…. bo artykuł z krzykliwym tytułem dobrze się sprzedaje nie… Może dogłębniej zbadać temat o co chodzi….

    • kama pisze:

      To napisz co Ci nie pasuje, a nie w jakies półsłówka i gierki się bawicie. Z tego co tu widać, to pewnie więcej plastiku spalacie w piecach, a uwzieliście się na człowieka, który niczemu nie jest winny. Plan zagospodarowania jest? Jest! to o co jest ta kłótnia?

    • Bartol pisze:

      Rozumiem obawy, choć jak się dowiedziałem, to żaden z mieszkańców Zofiówki na miejscu (składowisku) jeszcze nie był. Warto zwrócić uwagę, że informacje przekazywane przez lokalnych urzędników/samorządowców, są z jakichś (nieznanych mi) względów niepełne lub jak kto woli nieprawdziwe. Prosze się tam przespacerować, „pozwiedzać”, naprawdę warto 🙂

  3. Ekomama pisze:

    A może jakis developer ma chrapkę na te działkę?! I dla tego Pani Sołtys urządziła polowanie na czarownice manipulując lokalna społecznością?!

  4. Matt pisze:

    Na przyszłość proponuję od tego zacząć – jeśli chcecie przedstawić na swoim blogu obiektywnie jakiś temat – sprawdźcie dokładnie, poznajcie stanowisko wszystkich stron itd. A nie wykorzystujcie każdego tematu do walki z władzami lokalnymi. Nie jestem „fanem” ani burmistrza, ani starosty, ale może wypadało by pochwalić kogoś kto umożliwił taka działalność, która zdaje miejsca pracy, podatki itp.

    • Bartol pisze:

      Pełna zgoda! Właśnie dlatego nie mogłem tam nie pojechać. Lepiej, późno niż wcale.

    • skun11 pisze:

      większych głupot nie czytałem i nie widział=em, obiekt o przeznaczeniu przetwórsto-rolno spozywcze kólko rolnicze po pierestrojce sprzedany, i raptem obok kościoła szkoły w centrym wsi mieszkalnej, przemydłowy teren ? jaka ameba do tego dopuściła ? miejsca pracy ? , godne ? za jakie pieniądze ? spadek zainteresowania działkami fakt, ceny lecą w dół , mieszkac obok przetworni jaka by nie była nikt nie chce, nie lukrujcie g…na to wam powiem

      • Bartol pisze:

        Myślę, że uderzyłeś we właściwe struny, to ew. kwestia utraty wartości działek może być tutaj głównym problemem, a nie opary plastiku, których najzwyczajniej nie ma.
        Składowisku agregatów natomiast warto przyjrzeć się z bliska. Wiekszość mieszkańców była/jest przekonana, że (agregaty i fotowoltaika (też obok)) to są działki i działalnośc tego samego właścicieka, który składuje suche odpady.

Skomentuj

WordPress | Download Free WordPress Themes | Thanks to Themes Gallery, Premium Free WordPress Themes and Free Premium WordPress Themes