Bojarski i Wcisło chętnie lansowali się w towarzystwie Górników na kopalni. Gdy trzeba pomóc Bogdance, zniknęli.
Kampania wyborcza rządzi się własnymi prawami – politycy chętnie zakładają kaski, zjeżdżają pod ziemię lub tłumnie stają przed bramami zakładów pracy, aby zapewniać o swojej solidarności z klasą robotniczą. Gdy jednak wybory dobiegają końca, a na horyzoncie pojawiają się realne problemy i konieczność twardej walki o interesy regionu, rzeczywistość bywa zupełnie inna.
