Pytania gdańskiego blogera za trudne dla urzędu? [Dokument]

Kolejny raz żałuję, że nie posiadam na blogu działu „humor”. Z całą pewnością mógłbym tam umieścić dzisiejsze oświadczenie (bez podpisu) urzędu miejskiego w Łęcznej, przesłane blogerowi z Gdańska 😉 (LINK). Najwidoczniej mój poranny wpis podziałał na urzędników jak płachta na byka.
Reakcją urzędu nie było jednak przesłanie odpowiedzi na pytania blogera, a wystosowanie dwu-stronicowego oświadczenia, nie mającego w mojej ocenie jakiegokolwiek związku z zadanymi pytaniami. Mam jednak pewne podejrzenia, że to właśnie moja osoba jest adresatem tego oświadczenia, pozwolę sobie na drobną polemikę.

urząd napisał:
„W związku z publikowanymi zarzutami o podejmowanie prób ograniczania swobody wypowiedzi i wyrażania w internecie ocen dotyczących funkcjonowania Gminy Łęczna oświadczam, że Urząd Miejski w Łęcznej nigdy nie podejmował prób ograniczania takiej działalności, mimo że często opinie te były niesprawiedliwe i krzywdzące.”

– hmm „niesprawiedliwe i krzywdzące”… Nie ma tu informacji, że są nieprawdziwe, a jedynie niesprawiedliwe i krzywdzące. Nie od dzisiaj przecież wiemy, że o urzędzie można pisać tylko dobrze, wszystkie inne opinie są niesprawiedliwe i krzywdzące 😉

dalej czytamy:
„Wypominanie nam, że mogliśmy jeszcze skorzystać z podanego na stronie numeru telefonu jest zupełnie niepoważne. Można tylko sobie wyobrazić, jakie komentarze ukazałyby się na portalu po takim telefonie i jakich można by się spodziewać pomówień.”

– Nie wierzę w to co czytam… „Gdyby babcia miała wąsy” 😉
Nawet nie spróbowaliście skorzystać z tej formy kontaktu, więc naturalnym jest, że nie macie żadnego prawa posługiwania się takim argumentem. Jest on tak żałosny jak efekty Waszej pracy opisywane czasem na moim blogu. Mieszkańcy i Policja jakoś nie mieli problemu z wykonaniem telefonu… Może po prostu chciało im się…

im głębiej tym ciekawiej:
„W naszej ocenie o tym, że portal ten jest prasą wydawaną w internecie przesądza jego ogólnoinformacyjny charakter – kronika kryminalna, wiadomości sportowe, kulturalne, opisy codziennych zdarzeń.”

– To tutaj „urzędowi znawcy internetu” popłynęli dość szeroko. Zaznaczam zatem (może coś z tego zrozumieją), że korzystając z zapisów konstytucji, na swoim blogu mogę także pisać o słoniach, fizyce kwantowej i o plamach na słońcu. Oczywiście nic Wam do tego ;).
To niesamowicie zabawne, że urząd, który w korespondencji ze mną oznajmia, że na moim blogu nie ma możliwości rejestracji kont, próbuje oceniać co jest blogiem, a co gazetą. Zajmijcie się lepiej pracą na rzecz miasta. Zauważam nieśmiało, że to też kuleje.

na koniec prawdziwa perła 🙂 :
„Warto wspomnieć, że niemalże od początku kadencji dwóch radnych, współredagujących stronę lle24.pl, bez najmniejszych przeszkód i zarzutów prowadzi swoje blogi, mimo że zawarte są tam ich bardzo subiektywne i często tendencyjne oceny.”

– oczywiście jest to pomówienie. Radni nie współredagują bloga. Zastanawia mnie też, dlaczego (skoro artykuły na blogach radnych zawierają „bardzo subiektywne i często tendencyjne oceny”) urząd nie próbuje prostować wpisów radnych? Czyżby ilość czytających te blogi jest zbyt mała?

Podsumowując, chciałbym zauważyć, że urząd zamiast wziąć się do pracy i odpowiedzieć na choć jeden wniosek blogera, zajął się pisaniem dwu-stronicowego oświadczenia, o które Gdańszczanin nie prosił. Mam także nadzieję, że treść tego oświadczenia uświadamia Wam w sposób wyraźny, dlaczego nie zamierzam konsultować swoich wpisów z urzędem 😉

Pełna treść oświadczenia:
Oświadczenie

PS. „niesprawiedliwe i krzywdzące” są moim zdaniem właśnie takie oświadczenia. Niesprawiedliwe i krzywdzące dla rzetelnie i sumiennie pracujących urzędników.

Udostępnij ten wpis!

13 przemyślenia na temat „Pytania gdańskiego blogera za trudne dla urzędu? [Dokument]

  1. Zastanawiam mnie tylko dlaczego nie odpowiedzieli na żadne z pytań.. Nie było nawet nic wspomniane w oświadczeniu UM.

  2. Adrian daj sobie spokój i nie odpisuj do Bernardo. Sprawa beznadziejna. To jest taki miejscowy czubek. Jego wpisy najlepiej ignorować i w ogóle nie czytać.

  3. Jak już kiedyś pisałem, niektóre informacje są urzędowe i powinny być znane tylko w urzędzie. Przecież Pan Burmistrz nie będzie mówił o wszystkich inwestycjach gdy np. druga strona umowy sobie tego nie życzy. Mogłoby to spowodować wycofanie się wykonawcy a tym samym zwiększenie kosztów. Wtedy też nie bylibyście zadowoleni. Pan Burmistrz to doświadczony człowiek i wie co robi. Ma też zaufanych ludzi takich jak np. Pan Grzegorz. Najlepiej dać im spokój i niech spokojnie posuwają się w urzędzie w swoich działaniach.

    1. Widze ze dalej nie rozumiesz istoty U.d.i.p Ustawa ta zakłada bardzo szeroki wachlarz informacji o które można wnioskować i które to powinny być udostępnione. Uwierz mi, nie ma informacji publicznej której NIE DA się uzyskać o ile jest ona sprawą publiczną. Zatem w ramach u.d.i.p możesz wnioskować np o:
      – pensje pracowników
      – kopie umów zawartych pomiędzy um a firmą zewnętrzną
      – kopie zarządzeń o ile takowe nie są dostępne na BIP (pomimo iż powinny)
      – OPINIE wytworzone przez inne organy na zlecenie UM i wiele wiele innych.

      Jeśli Burmistrz jakiś danych nie udostępni bo ma takie widzi mi się to procedura jest jasna:
      – decyzja odmowna
      – zaskrażenie do SKO/WSA i dalsza walka o prawo do informacji.

      Informacja publiczna nie jest oparta jedynie o u.d.i.p ale stanowi też fundamentalne prawo człowieka do informacji oraz kontroli urzędów zapisane w artykule 61 Konstytucji RP. Ostatni wyrok TK w zakresie opinii ws OFE przygotowanej przez specjalistów dla prezydenta Bronisława Komorowskiego też MOGĄ być udostępnione.
      W 99% odpytane przeze mnie urzedy odpowiedziały w terminie zgodnym z ustawą, nieliczne dały przedłużki i dopełniły obowiązku. Jedynie Poznań się postawił, sprawa się skończy w SKO i najpewniej w WSA gdzie miasto przegra. Będzie to oczywiście trwało, ale przy odrobinie chęci i wytrwałości jest to do załatwienia.

      1. Pozwól żeby to Pan Burmistrz decydował co w naszym mieście powinno być publiczne a co nie. Po to wybierali go mieszkańcy żeby nimi rządził. Ty nawet nie jesteś stąd więc nie powinieneś nawet wiedzieć co dzieje się w mieście.

        1. ok, wykaz mi przepis prawa ktory mowi ze NIE mam prawa pytac o sprawy ktore sa publiczne oraz przepis ktory mowi o tym ze burmistrz NIE musi mi odpowiadac na moje wnioski i ze on o wszystkim decyduje. Nie masz nawet na tyle odwagi w dyskusji aby podpisac sie imieniem, o nazwisku nie wspomne. Bronisz burmistrza zupelnie bezzasadnie, twoja w sumie sprawa ale jak to robisz to rob to nie pod przykrywka- inaczej jestes niewiarygodny dla reszty. Jednak rozumiem ze tego nie zrobisz bo wygodniej sie kryc za jakims tam loginem anizeli podpisac sie z imienia i nazwiska. Wstydzisz sie? Odnosze wrazenie ze jestes urzednikiem urzedu miasta i dlatego tak bardzo bronisz „dobrego” imienia urzedu. Gdyby wszystko bylo w porzadku nikt by nie pytał się o sprawy proste, tym bardziej nikt by nie dociekał co, dlaczego i po co. Jeśli byłbym mieszkańcem Łęcznej to według twojej chorej fantazji miałbym prawo patrzeć na ręce tamtejszego burmistrza? Brawo, rozumowanie na poziomie przedszkolaka.

          1. Podważając kompetencje Pana Burmistrza dajesz jakby do zrozumienia, że mieszkańcy nie potrafią wybrać dobrze osoby nimi rządzącej. A jak widzisz potrafią. Pan Burmistrz to najlepszy człowiek jaki mógłby być na tym stanowisku.

  4. Brawo Panie Adrian.
    Teraz Pan widzi Sam, jak tu w Łęcznej są rozumiane pisma.
    Nawet Pan Poseł Kabaciński pisząc kiedyś zapytanie do „TU ” – dostał odpowiedź z definicją co to jest pole.
    Tak miał to obrazowo opisane, że pewnie z taką wiedzą, mógłby startować do egzaminu na rolnika w UE.
    Nie skorzystał, bo jest facetem z miasta.
    A Panu, jak ma Pan wytrwałość – życzę powodzenia.

    1. zobaczymy co dostane w odpowiedziach.Od tego bedzie zależało czy podjęte zostaną następne kroki prawne, czy też faktycznie urząd udostępni żądane dokumenty bez problemu. W tę drugą opcję nie wierzę patrząc na pismo z urzędu które dostałem. Według mnie i nie tylko mnie to co mi wyslali nie spelnia warunkow aby uznac to za pismo urzedowe. No ale…

  5. powiem tak, Art 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej wskazuje sankcje które można nałożyć w tym zakresie. Ten przepis nie jest martwy, wielokrotnie nakładano wysokie kary finansowe. Także zobaczymy

  6. Kwalifikuje się takie coś na doniesienie do prokuratury. Obywatel ma prawo wiedzieć, no chyba że ktoś ma coś do ukrycia:)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.